Artykuly - KLINIKA ZDROWIE BIOTERAPIA BIOENERGOTERAPIA

SZUKAJ
Idź do spisu treści

Menu główne

Artykuly

Fragmenty książki „Uzdrawianie bioenergią? Człowiek we wszechświecie”
Tytuł oryginału: Zdravljenje  z BIOenergijo? Clovek v vesolju
autor: prof. dr Radovan Starc, lekarz, specjalista chorób wewnętrznych i kardiolog

tłumaczenie z języka słoweńskiego: Martyna Fon
____________________________________________________________________________________________________

str. 102
Źródło energii EM (energia elektromagnetyczna)
Poprzez wprowadzenie mózgu w stan alfa, człowiek posiada wrodzoną możliwość synchronizacji z uzdrawiającą wibracją. W tym stanie, dochodzi do zsynchronizowania obu półkul mózgowych, a ciało pozbawione napięć i blokad zaczyna odczuwać lekkość i spokój tym samym pozwalając na uaktywnienie się procesów  samo leczenia. Tak osoba medytująca, jak i uzdrowiciel mają możliwość czy raczej naturalny dar doprowadzenie mózgu do drgań o częstotliwości 8 Hz (stan alfa). Osoba medytująca uzyskuje reznonas  z tą częstotliwością poprzez medytację, a uzdrowiciel posiada możliwość wibrowania na tej częstotliwości od urodzenia. Ten stan umysłu można też uzyskać w wyniku praktyk  medytacyjnych. Uzdrowiciel może przenieść uzdrawiającą energię na drugą osobę na dwa sposoby: poprzez doprowadzenie do stanu alfa w mózgu pacjenta lub poprzez bezpośrednie działanie energii  uzdrawiającej na ciało.

Uzdrowiciele nie korzystają ze swojej energii, tylko pośredniczą w przekazywaniu uzdrawiającej energii z przestrzeni (wokół ziemi znajduje się elektromagnetyczna przestrzeń, która emituje wibracje tzn. rezonans Schumanna). W celu uzyskania synchronizacji z uzdrawiającą wibracją można wspomóc się narzędziami audiowizualnymi.
Istnieje jeszcze jedno ważne źródło fal alfa w mózgu. Mózgi wszystkich ssaków na ziemi w stanie spoczynku wibrują falą alfa o częstotliwości ok. 8 Hz (dokładnie 7,83 Hz), co zostało opisane przez dr Herberta Koning (Rytmy mózgu i częstotliwości). Przykładem może być uzdrawiający wpływ psów, zazwyczaj przypisywany ich psychosocjalnym właściwościom. Obrazują to częste określenia typu: najlepszy przyjaciel człowieka, partner, towarzysz itp. Dzisiaj przypisujemy im też niektóre medyczno - diagnostyczne możliwości na przykład: określanie poziomu cukru we krwi (wahania), poziomu adrenaliny itp. Mało albo w ogóle nie  mówi się o falach alfa w mózgach zwierząt jak również o ich korzystnym wpływie na człowieka ,tak jak zostało to udowodnione w przypadku delfinów. Spotkanie człowieka z delfinem skutkuje wprowadzeniem  mózgu w stan alfa i synchronizacją działania półkul.

Str. 105
Wyjaśnienie mechanizmów działania energii uzdrawiającej

Działanie niemierzalnych rezonujących fal energii EM  na ciało można wyjaśnić medycyną klasyczną jak i innymi mechanizmami.

Str. 110
O uzdrowicielach

Uzdrowicielami są wg kryteriów autora tylko te osoby, które uwodniły skuteczność swojej praktyki uzdrowicielskiej. Przez tysiąclecia odnoszono się do nich z czcią, prawie równą bogom. Należy jednak oddzielić grubą linią prawdziwych uzdrowicieli i szarlatanów, samozwańczych bioenergoterapeutów. Dzisiejsi lekarze, w większości nie posiadają umiejętności uzdrowiciela. Lekarze na samo wspomnienie o medycynie alternatywnej odbijają piłeczkę, unikając jakiegokolwiek  ustosunkowania się do tematu. Warto nadmienić, że ich poprzednicy tysiące lat przed medycyną szkolną uzdrawiali właśnie bioenergią. Z tego powodu stwierdzają, że to medycyna szkolna jest  alternatywą a nie odwrotnie.

Str. 111
Na świecie coraz częściej spotyka się podejście łączące: medycynę szkolną i alternatywną

W Słowenii uzdrawianie  bioenergią leży w strefie medycyny alternatywnej. Z medycyną alternatywną spotykają się osoby chore , w przypadku których medycyna szkolna wyczerpała swoje możliwości pomocy. Zupełnie inaczej  wygląda to w innych krajach europejskich. Określa się, że w Europie i w USA z różnych form medycyny alternatywnej korzysta 40% osób. Na świecie metodami medycyny wschodniej uzdrawianych jest ok. 3 – 4 miliardy  osób. Według oficjalnych danych statystycznych na świecie z medycyny szkolnej korzysta tylko 1,5 miliarda osób.

Str. 112
Przykład bioenergoterapeuty

W tej publikacji jestem skoncentrowany wyłącznie na metodzie bioenergetycznego uzdrawiania, wykonywanego przez bioenergoterapeutę Zdenko Domančića, wcześniej opisanego w „Zdrowie i dobrobyt poprzez medytację” autorstwa Hetema Ramadani i prof. Radovana  Starc (2010) (przypis tłumacza). W mojej książce, którą trzymacie w rękach z całą świadomością oddzielam się od innych metod alternatywnego uzdrawiania jak np.: homeopatia, akupunktura,  chiropraktyka, wbrew temu ze medycyna szkolna częściowo je uznaje. Ich wyników nie lekceważę ale nie znam ich na tyle dobrze żebym mógł oceniać.

Zdenko Domančić

Zdenko Domančić działa w Słowenii już od piętnastu lat. W tej książce wypowiada się wyjaśniając zasady działania energii uzdrawiającej. W samej Słowenii uzdrowił ponad 150 tysięcy osób a patrząc szerzej ponad milion. Uważa, że choroba jest wynikiem całokształtu życia psycho-duchowego. Terapie wykonuje w grupie na każdej osobie indywidualnie w zależności od stanu i choroby  oraz wyłącznie na podstawie diagnozy medycyny szkolnej. Terapeuta nie stawia diagnozy. Domančić uzdrawia prawie wszystkie choroby, od cywilizacyjnych np.: układ sercowo-naczyniowy, do chorób typu: gangrena, nowotwór  złośliwy i niezłośliwy itp. Uważa, że nie ma chorób nieuleczalnych ponieważ ciało leczy samo siebie. Zwracają się do niego chorzy, którym medycyna szkolna nie może pomóc, osoby  rozczarowane brakiem postępów w leczeniu oraz ludzie, którzy chcą działać prewentywnie. Terapia jest wykonywana cztery dni pod rząd a jeżeli jest to potrzebne cykl można powtórzyć. Podczas seansów  bioterapeutycznych nie ma potrzeby rezygnować z leczenia metodami medycyny szkolnej. Domančićs twierdza, że każdemu podczas terapii stan zdrowia się poprawia i nie ma możliwości, żeby ktoś poddawał się jego terapii przez kilka dni a jego stan zdrowia nie uległ poprawie. Odwiedzają go również lekarze. Słowenia na podstawie zweryfikowanych wyników jego działania, udzieliła mu certyfikatu legalizującego działanie oraz wydała oświadczenie, stwierdzające ważność i wyjątkową zasługę w utrzymaniu zdrowia narodu słoweńskiego.

Str. 114
Kilka słów bioenergoterapeuty  o działaniu metody

Zdenko Domančić mówi że, aby uzdrawiać nie potrzebuje wiedzy z anatomii, fizjologii, fizyki, matematyki, genetyki, ani wiedzy o chorobach i innych medycznych działaniach, ponieważ uzdrawia na zupełnie innych zasadach. Oddziałuje i uzdrawia według podstawowych praw natury, między innymi prawa przepływu i działania energii a nie, według zasad medycyny klasycznej. Prawa przyrody jakie zostały opisane w tej książce umożliwiają mu również uzdrawianie na odległość. Bez opóźnienia czasowego, może oddziaływać na chorą osobę, która znajduje się  na drugiej półkuli. Zdenko Domančić wyjaśnia: „uzdrawiam z pomocą energii, którą pobieram z natury. Jest to naturalne uzdrawianie. Ta energia jest poinformowana, inteligentna i wie co ma zrobić. Ja  stwarzam tylko warunki do tego, żeby ciało mogło się uzdrowić samo.” Twierdzi, że jest jak „grzejnik przepływowy” nie używa własnej energii, ale przekazuje energię z natury  do człowieka, i to dokładnie do punktu w ciele, który tego potrzebuje. Zdenko Domančić uważa: „nikt nie leczy a tylko próbuje na swój sposób pomagać – medycyna szkolna na swój sposób,  bioenergoterapeuci na swój sposób”. Nawet w medycynie szkolnej znane jest łacińskie przysłowie „lekarz leczy, przyroda uzdrawia” (po łacinie: medicus curat, natura sanat). Proces zachodzi w obu kierunkach.  Zasadą, która powinna stać się fundamentem wprowadzenia nowych standardów komunikacji, jest zmiana filozofii postrzegania pacjenta: z somatycznej, stawiającej chorobę i problemy zdrowotne w centrum zainteresowania,  na holistyczną – gdzie człowiek postrzegany jest jako całokształt, spójną syntezę czynników psychicznych i fizycznych.

Uzdrawianie bioEnergią a system immunologiczny
________________________________________________________________

Bioterapia Metodą Zdenko Domancica aktywizuje pracę ludzkiego układu odpornościowego. Już w 72 godziny po rozpoczęciu kuracji w pełni mobilizuje cały układ  i organizm sam rozpoczyna walkę z chorobą o zdrowie.

Z każdą chorobą, dysfunkcją, przewlekłym lub nagłym schorzeniem walczy nasz najlepszy lekarz czyli układ odpornościowy. Powinniśmy  więc o niego dbać, aby mógł chronić nas jak najlepiej. Osłabienie układu immunologicznego to jedna z głównych, często lekceważonych przyczyn wielu chorób. System obronny musi być gotowy do walki przez 24 godziny na dobę, ponieważ odgrywa zasadniczą rolę w natychmiastowej identyfikacji i niszczeniu czynników chorobotwórczych tzw. patogenów.

Dzięki szybkiej i skutecznej interwencji tego układu, często nie zauważamy ataku szkodliwych intruzów. Sprawność układu immunologicznego zależy od szeregu czynników. Na jego pracę ma wpływ ogólny stan zdrowia, kondycja fizyczna i psychiczna, sposób odżywiania i szkodliwe nałogi.

Bioenergetyczny aspekt ciała energetycznego jest ściśle powiązany ze zdrowiem ciała fizycznego. Ciało eteryczne jest odbiciem ciała fizycznego a zmiany na ciele astralnym i mentalnym związane są z wieloma dysfunkcjami w ciele fizycznym. Każdy dysonans może prowadzić do zmian funkcji biologicznych ciała fizycznego.  Przykład:  ciało fizyczne jak i energetyczne mają swoje systemy krążenia. W fizycznym będą to żyły i tętnice, którymi płynie krew, odżywiając cały organizm. W energetycznym mamy duże kanały energetyczne i mniejsze ścieżki, którymi powinna swobodnie przepłynąć energia zwana: chi, prana. Części ciała energetycznego mogą stać się mniej sprawne, jeżeli przepływ energii (krwi) zostanie w jakiś sposób zaburzony. W efekcie długotrwałego albo nagłego zablokowania lub zredukowania funkcji, w części fizycznej dochodzi do choroby.

Mówi się, że krew to życie, z energetycznego punktu widzenia krew jest nośnikiem energii życia, rozprowadzając ją po całym ciele. Przenosi informację o zdrowiu do wszystkich części ciała. Na poziomie energetycznym jej funkcje można wzmocnić właśnie dzięki zabiegom bioterapii.

Pobudzony przepływ energii, ze świeżą zawartością informacyjną wzmacnia inteligentny system samoleczenia ciała - system immunologiczny. Terapie przeprowadzone na wielu osobach jednoznacznie pokazały, że zwiększony przepływ energii w fizycznym ciele wzmacnia system immunologiczny, co pozwala organizmowi pracować bardziej efektywnie.

Celem bioterapii jest zmniejszenie lub całkowite wyeliminowanie problemów zdrowotnych, a także pomoc w odbudowaniu osobowości, tak, żeby uczynić ją bardziej świadomą i otwartą. Bioenergia zawsze skupia się na docieraniu do podłoża problemu, który stoi na drodze do wyzdrowienia danej osoby. Nasze ciało stanowi swoisty system energetyczny, który nieustająco wchodzi w interakcje ze środowiskiem, które nas otacza.


Autor: Martyna Fon

Życiodajne systemy
___________________________________________________________________
Człowiek żyje pośród pól elektromagnetycznych oraz posiada własne życiodajne biopole. Pole energetyczne o określonej wibracji tworzącej naszą rzeczywistość – świat, w którym żyjemy.  

Energia, która porusza wszystkie układy człowieka znana jest od wieków. Jogini indyjscy nazywają ją praną, Kahuni maną, a Chińczycy określają ją jako Chi lub Ki. Znana jest również pod nazwami bioenergii, energii kosmicznej, siły witalnej. Według medycyny wschodniej energia życiowa płynie wzdłuż ciała kanałami, zwanymi meridianami. Zahamowanie przepływu energii może wystąpić na skutek stresów, zmartwień, złości, a także z powodu urazów fizycznych. Długoterminowe zahamowanie przepływów energii może prowadzić do choroby.

„Ta energia krąży w całym organizmie – wyjaśnia prof. Schwartz. – Przy czym informacje, jakie ze sobą niesie, są odbierane i przekazywane dalej przez wszystkie organy”.

System krążenia jest układem elektrodynamicznym, a krew ze względu na dużą zawartość żelaza przenosi informację magnetyczną po całym organizmie: tlen i substancje odżywcze oraz oczyszcza tkanki. Jak wykazał w swoich badaniach prowadzonych w latach 80-tych XX wieku dr Jurgen Walther Ludwig Aschoff, krew przenosi również informację magnetyczną po całym organizmie. W przypadku zdrowego organizmu krwinki – zarówno erytrocyty jak i leukocyty – są ukierunkowane magnetycznie prawidłowo. Zakłócenia pola magnetycznego sprawiają, że krew traci ukierunkowanie.

W efekcie zanikają właściwości krwi co do przekazu informacji drogą magnetyczną. Jest to typowy stan rozregulowania, który powoduje, że nasze zdrowie systematycznie pogarsza się. W celu doprowadzenia parametrów krwi do normy należy podać jej prawidłową informację-wzorzec, „przypomnieć” jej właściwe parametry pracy. Służy temu wiele metod – między innymi bioenergoterapia.

Również serce posiada własności magnetyczne dzięki specjalnym komórkom – które odkrył w 1995 r. dr Ming-He Huang z Akademii Medycznej w Harvardzie. Pole magnetyczne serca jest pięć tysięcy razy silniejsze od pola mózgu. Badania naukowe wskazują, że pomiędzy sercem a mózgiem funkcjonuje łączność elektromagnetyczna, a produkowany w sercu enzym (stymulujący diurezę) - komunikuje się nie tylko z mózgiem, ale też z układem odpornościowym. Metoda bioterapii Domancica bazuje na tym fenomenie. Krew zostanie dobrze utleniona a dzięki specyficznym sekwencjom ruchów rozprowadzona do mózgu, serca i całego ciała. Krew już z odpowiednim wzorcem krąży po ciele i pobudza wszystkie organy do prawidłowej pracy. Szczególna uwaga poświecona mózgowi sprawia, że dobrze utleniony, wysyła informację do układu odpornościowego, wzmacniając prawidłowa komunikację w biopolu.


Autor: Martyna Fon

Psychologia w chorobie - Układ immunologiczny a psychika człowieka
__________________________________________________________________

AUTOR : Pani Alicja Grzesiak , specjalistka w zakresie psychologii kryzysu i interwencji kryzysowej
ŹRÓDŁO : http://www.alicjagrzesiak.pl/

Układ immunologiczny

"Fakt, że duch rządzi ciałem, choć lekceważony przez biologię i medycynę, jest najbardziej fundamentalnym faktem w procesie życia, jaki znamy" Franz Alexander

Encyklopedia mówi, że układ odpornościowy, czyli układ immunologiczny to zbiór mechanizmów organizmu, mających na celu jego ochronę przed chorobami, poprzez identyfikację i likwidowanie patogenów i komórek nowotworowych. Mechanizmy te wykrywają różnorakie odmiany czynników chorobotwórczych od wirusów po robaki pasożytnicze, dlatego muszą rozróżniać zdrowe komórki i tkanki organizmu, w celu jego prawidłowego funkcjonowania. Wykrywanie patogenów jest skomplikowane, ponieważ dzięki ewolucji przystosowują się, zmieniając metody działania.

Zaburzenia w systemie odpornościowym mogą wywoływać choroby. Inna sytuacja występuje, gdy układ odpornościowy jest nadaktywny, atakuje wtedy własne komórki. Rezultatem są choroby autoimmunologiczne np. reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń rumieniowaty układowy, stwardnienie rozsiane.

Ogromny wpływ na kondycję układu odpornościowego ma stres. Gdy organizm jest zbyt długo i intensywnie poddany reakcji stresowej następuje wzmożona produkcja dwóch hormonów: kortyzolu i adrenaliny. To one są odpowiedzialne np. za nadciśnienie czy ataki astmy oskrzelowej.

Stres chroni komórki raka przed śmiercią

"Adrenalina uodparnia komórki raka na działanie terapii "- zaobserwowali naukowcy z USA. Jak komentują autorzy artykułu opublikowanego na łamach czasopisma "Journal of Biological Chemistry", odkrycie to wskazuje, że " stres emocjonalny może przyczyniać się do rozwoju raka i obniżać skuteczność terapii przeciwnowotworowej."
Wszystkie choroby atakujące ludzi przedostają się przez dziurawe sito układu immunologicznego. Zwykłe przeziębienie dotyka nas, gdy jesteśmy przemęczeni, zestresowani, w gorszej kondycji. Nadciśnienie tętnicze, powszechna choroba cywilizacyjna tylko w 10% ma przyczyny organiczne, związane z innymi chorobami (miażdżyca, zaburzenia hormonalne, choroby nerek). Pozostałe 90% to wynik stresu, negatywnych emocji i innych czynników natury psychicznej! To długotrwały stres podnosi ciśnienie, w wyniku którego mięśnie tętnic stają się grubsze i dochodzi do utrwalenia tego stanu, nawet, gdy pierwotna przyczyna została usunięta. Owszem, obecne leki są w stanie trzymać organizm w karbach, ale zapewne bardziej zdrowo byłoby zadziałać odpowiednio wcześnie niż brać leki do końca życia.

Na stres jesteśmy narażeni wszyscy. Problemem jest nie sam stres, ale nieumiejętność radzenia sobie z nim. Umiejętność radzenia sobie ze stresem daje układowi immunologicznemu siłę lub ją odbiera. Zdrowy, prawidłowo funkcjonujący układ odpornościowy poradzi sobie z chorobą i ją zwalczy. Osłabiony powoli oddaje terytorium aż przegra.

Pacjenci, którzy są bierni i zdali się tylko na "szkiełko i oko" oczekując od lekarza wyzdrowienia ograniczają swoje możliwości powrotu do zdrowia. Tylko prawdziwa psychiczna aktywność w walce z chorobą pozwala na wytworzenie substancji w mózgu, które przyczyniają się do odbudowy układu immunologicznego.

Nie będę się tutaj zajmować sferą medyczną, interesuje nas związek psychiki i układu immunologicznego. Na co tak naprawdę mamy wpływ w odniesieniu do naszej odporności? Co możemy zrobić, aby nie imały się nas choroby, aby organizm był silny i umiał odeprzeć ataki wirusów, bakterii, grzybów i innych mniejszych i większych stworzeń atakujących nas w autobusie, przychodni lekarskiej (szczególnie tam), w zakładzie pracy?

Czy na układ immunologiczny wpływa to, jak myślimy? Jak się zachowujemy? co jemy? Odpowiedź brzmi TAK, to wszystko ma ogromne znaczenie i w ogromnej mierze nasze zdrowie trzymamy we własnych rękach.

Oczywiście najwygodniejszą postawą jest przyjęcie roli ofiary okoliczności, genów i wszystkich innych czynników, na które nie mamy wpływu...ale najnowsze badania naukowe wykazują, że to błąd w założeniu.

"Tylko 5-10% nowotworów ma silne uwarunkowania dziedziczne, pozostałe 90-95% są wypadkową słabszych czynników genetycznych oraz środowiskowych, jak styl życia, kontakt z toksynami, wirusami czy lekami" - mówili onkolodzy na konferencji prasowej w Warszawie w 2008r.

Emocje są wszytskim


nadzieją i rezygnacją, miłością i lękiem, przyjemnością i bólem, motywacją i ograniczeniem. Są naszą rzeczywistością. Zdenerwowanie, zagrożenie, brak sił, niepokój, nienawiść, poczucie winy, przeżywasz to wszystko, ponieważ władzę nad tobą mają osłabiające cię uczucia.

Obiegowe powiedzenia mówiły już wieki temu: "nie wściekaj się, bo trafi cię apopleksja", człowiek, który przeżywa silne emocje, złości się, staje się czerwony na twarzy, trzęsą mu się ręce i widać jaki jest rozdygotany. Dopiero niedawno możliwości techniczne i diagnostyczne rozwijającej się medycyny dały możliwość zbadania co się wtedy dzieje z układem nerwowym, hormonalnym, odpornościowym.

Układ immunologiczny jest ściśle powiązany z mózgiem. Mózg bezpośrednio wpływa na odporność, gdyż niektóre komórki układu immunologicznego posiadają właśnie tam swoje miejsca wiążące.

Komórki nerwowe w naszym ciele komunikują się ze sobą za pomocą substancji zwanych neurotransmiterami lub neuroprzekaźnikami. W ten sposób ciało przekazuje informacje, które docierają do świadomości jako myśli i uczucia. Jeżeli te uczucia są nieprzyjemne, trudne, dokuczliwe mają destrukcyjny wpływ na ciało poprzez komórki nerwowe.

W tym właśnie miejscu łączą się ze sobą umysł i ciało.

Neuroprzekaźniki składają się z substancji, które są wytwarzane przez organizm lub dostępne w pożywieniu.

Np. serotonina obniża aktywność nerwową i inicjuje sen, ale także daje poczucie zrelaksowania. Stąd zjedzenie batonika powoduje uczucie przyjemności i odprężenia. Wiemy jak wpływa na nasze samopoczucie filiżanka kawy czy tabliczka czekolady.

Natomiast myśli wpływają na nasze ciało poprzez:

- układ nerwowy,
- układ hormonalny,
- układ odpornościowy.

Te układy są splecione jak sieć pajęcza. Można je porównać do 3 strumieni wody, każda w innym kolorze. Mieszają się ze sobą, ale płyną w tym samym korycie, są strumieniem naszego życia.

Wszystkie 3 układy przekładają nasze myśli na fizjologię. Kiedy wyobrazisz sobie ukochaną osobę serce zaczyna bić szybciej.

Hormony, które wytwarza nasz organizm przyczyniają się do poczucia szczęścia (serotonina, dopamina) lub depresji.

Najlepiej współzależność między umysłem a układem immunologicznym opisują przeprowadzane badania. Dotyczyły min. ataków astmy u dzieci, które nie wiedziały, że są poddane eksperymentowi. Rozpylono alergen w tym wypadku kurz domowy, na który było uczulonych 20 dzieci, u 19 nie było żadnej reakcji. Nie było myśli, że jest kurz, nie pojawiła się reakcja alergiczna.

Richard Pryor badał pacjentów w szpitalu po seansie filmu komediowego. Badania wskazały na pobudzenie układu odpornościowego chorych. Wzrósł poziom przeciwciał w ich ślinie. Podwyższony poziom trwał przez godzinę.

Przewlekły stan wrogości i niecierpliwości wiąże się ze zwiększonym ryzykiem zawału serca oraz zatorów naczyń wieńcowych. Dziś już powszechna jest wiedza, że zawał ma swoją przyczynę także w podejściu do życia, stresie, ale również osobowości.

Dr Mariusz Wirga, polski psychiatra pracujący w USA powiedział: "by się lepiej czuć, trzeba lepiej myśleć".

" Osoba nieszczęśliwa, to cel dla wszelkiego rodzaju chorób " - Dr B. Larson

Reasumując: dbajmy o higienę psychiczną, o rozładowanie negatywnych emocji, frustracji i stresu, a ostatecznie zjedzmy czasem kawałek czekolady, a przyczyni się to nie tylko do naszego lepszego samopoczucia, ale również odporności na choroby.


Zegarmistrz bioenergii
__________________________________________________________________

W małej turystycznej miejscowości Kranjska Gora w Słowenii działa klinika prowadzona przez chorwackiego uzdrowiciela Zdenko Domancicia.

Podczas trzydziestoletniej praktyki wyleczył prawie milion osób, stosując własną metodę uzdrawiania, która jako pierwsza na świecie doczekała się naukowego potwierdzenia. Co więcej, Domancić twierdzi, że każdy może się jej nauczyć.

Każdego miesiąca Kranjską Gorę odwiedza prawie 900 osób z Europy, Azji i Ameryki. Zatrzymują się w pobliskich hotelach, aby w klinice Domancicia przejść czterodniowy cykl uzdrawiania. Potem wracają do swoich domów i wykonują badania lekarskie oraz analizy krwi, by w pełni udokumentować swój powrót do zdrowia.

Zrozumieć biouzdrawianie

Okoliczni mieszkańcy prześcigają się w rozpoznawaniu sławnych osób odwiedzających klinikę: znanych sportowców, polityków lub gwiazd show-biznesu. Obok znanych i bogatych pojawiają się także biedni i całkowicie nieznani. Jednak wszyscy ci ludzie mają ze sobą coś wspólnego – szukają pomocy. Całym sercem wierzą w metodę Domancicia, która już w 1984 roku została potwierdzona naukowo, kiedy podczas eksperymentu w Zagrzebiu Chorwat trwale wyleczył 300 osób cierpiących na wilgotną gangrenę (gangrena humida), ratując je przed amputacją kończyn dolnych. I chociaż terapeuta w niepodważalny sposób udowodnił skuteczność swojej metody, specjalna komisja lekarska nie była zainteresowana jej propagowaniem.

– Czy to humanitarne skazywać człowieka na trwałe kalectwo i odbierać mu możliwość normalnego funkcjonowania, jedynie w imię własnych, wąsko pojętych interesów? – pyta retorycznie Domancić. – Ci, którym akademicka medycyna nie dawała już żadnych nadziei, otrzymali ode mnie drugą szansę na zdrowe i aktywne życie.

Na szczęście po wielu latach Zdenko Domancić znalazł uznanie i podatny grunt dla swoich badań – jednak nie w Chorwacji, ale w sąsiedniej Słowenii. Ministerstwo Oświaty Słowenii wydało nawet specjalny dokument stwierdzający, że metoda leczenia opracowana przez Domancicia leży w głębokim interesie narodu słoweńskiego. Co więcej, dzięki współpracy z instytucjami państwowymi Klinice w Kranjskiej Gorze udało się opatentować metodę biouzdrawiania i otrzymać fundusze z Unii Europejskiej.

Ciało leczy się samo

Zdaniem Zdenko Domancicia, nikt jeszcze nikogo nie wyleczył – ani lekarz, ani terapeuta. Pojawienie się choroby świadczy tylko o tym, że system odpornościowy nie jest w stanie poradzić sobie z problemem, który wystąpił w jakimś organie lub części ciała. Zgodnie z metodą Chorwata, terapeuta postępuje jak mechanik dokonujący jedynie regulacji wadliwie działającego systemu immunologicznego. Kiedy system zaczyna funkcjonować prawidłowo, organizm człowieka– będący w istocie doskonałą fabryką – jest w stanie wytworzyć dowolną substancję potrzebną do całkowitego zwalczenia choroby. Tak oto ludzkie ciało leczy się samo. – Nie nazywajmy szczepionki lekiem, ona służy tylko do sprowokowania objawów choroby i pobudzenia systemu immunologicznego. Także farmaceutyki nie są lekami, antybiotyki nie leczą chorób, a jedynie wspomagają system odpornościowy, który odmówił posłuszeństwa – twierdzi Domancić. Nie wszytko można pojąć

Domancić przeszedł bardzo długą drogę, żeby zyskać uznanie wśród lekarzy medycyny akademickiej. Stworzenie metody nie było ukoronowaniem jego badań, ale początkiem prawie dwudziestu lat doskonalenia techniki uzdrawiania bioenergią. Zdobywane doświadczenia nie przeistaczają się samoistnie w wiedzę i zrozumienie procesów zachodzących podczas terapii. Dlatego też wszystkie badania wymagały cierpliwości i – jak twierdzi Domancić – niewidzialnej ręki, która ułożyła porozrzucane kawałki układanki, tworząc jasną i przejrzystą całość – Dużo nauczyłem się podczas podróży po świecie, dzięki kontaktom z ludźmi, których poznałem – wspomina Domancić.

– Spotkałem kiedyś afrykańskiego szamana, który na moich oczach uratował człowieka ukąszonego przez jadowitego węża. Według naszej wiedzy biedak miał zaledwie jeszcze kilka godzin życia. Po zabiegu wykonanym przez szamana umierający człowiek wstał i odszedł, jakby nic się nie stało. Najdziwniejsze jest to, że szaman tak naprawdę nie wiedział, co robi. Spędziłem z nim potem wiele czasu, aby zrozumieć, że nie trzeba wszystkiego pojmować, by skutecznie działać.

Pragnąc naukowo zweryfikować swoją metodę, Domancić zwrócił się nie tylko do lekarzy, ale także do chemików, fizyków, cybernetyków i psychologów – dążąc do interdyscyplinarnej analizy swoich wyników.

– Ponieważ moja metoda nie ma nic wspólnego z medycyną, zatem lekarze nie mogą być jej jedynymi arbitrami, gdyż nie byliby wiarygodni – podsumowuje Domancić.
– Dla chorego liczy się jedynie efekt wyzdrowienia, a nie sama metoda, jakiej się poddaje w trakcie leczenia.

Nic do ukrycia

W metodzie opracowanej przez Chorwata terapeuta nie przekazuje pacjentowi własnej energii, lecz korzysta z dostępnej w przyrodzie energii życiowej, która w zależności od szerokości geograficznej nazywana jest Praną lub Chi. Terapeuta w ułamku sekundy pobiera kwant energii i przekazuje go potrzebującej osobie jedynie za pomocą własnego systemu energetycznego. Dzięki temu sam terapeuta nigdy nie traci swojej energii życiowej i nie ulega wyczerpaniu. W czasie kuracji nie dochodzi również do nawiązania głębszej relacji emocjonalnej z pacjentem. – Moim terapeutom zabraniam zbytnio konwersować z pacjentami. Musi im wystarczyć jedynie podstawowa informacja o objawach lub lekarska diagnoza – mówi Domancić. – Nie oznacza to, że jestem nieczuły na ludzkie cierpienie. Chorzy już wcześniej rozmawiali ze swoimi lekarzami, a jednak nie doprowadziło ich to do wyleczenia. Nie chcę siebie ani innych terapeutów niepotrzebnie obciążać, ponieważ wiem, że każda wypowiedziana myśl jest energią. Nie potrzebujemy żadnych szczegółów. W momencie, gdy pacjent stwierdzi, że jego stan się polepszył, i tak znów pójdzie do swojego lekarza i będzie mógł tam wygadać się do woli. Tak właŚnie budujemy zaufanie do naszej metody terapeutycznej – dzięki różnicy w wynikach badań lekarskich przed i po zabiegu.

Ponieważ mamy do czynienia z metodą niezależną od zdolności uzdrawiających i poziomu energii wewnętrznej osób przeprowadzających zabiegi, Domancić bardzo chętnie dzieli się swoją wiedzą. Do tej pory na seminariach wyszkolił już ponad 6 tysięcy terapeutów.

– Ludzie chcą wiedzieć, czy moi uczniowie są tak samo skuteczni, jak ja. Zawsze odpowiadam im wtedy, że podczas leczenia korzystam nie z własnej energii, lecz z metody, której każdy może się nauczyć. Raz przyswojona – zawsze będzie skuteczna. Takiej wiedzy nie mogłem zatrzymać tylko dla siebie, byłoby to nieludzkie. Przez 20 lat walczyłem, by uznano moją metodę, a teraz jestem dumny, że może z niej korzystać każdy, kto ma w sobie trochę więcej dobra niż zła. Zwyczajny cudotwórca

W umysłach wielu osób to, co robi Zdenko Domancić, jawi się jako cud. Sam zainteresowany zdecydowanie zaprzecza takiemu podejściu do jego metody.

– Cuda są domeną ludzi prymitywnych, którzy nie rozumieją, ani nawet nie starają się zrozumieć zjawiska, którego doświadczają. To, co robię, jest jedynie bilansowaniem energii oraz transferem życiodajnej siły, bioplazmy lub bioenergii, w bezpośrednim kontakcie z inną istotą biologiczną – tłumaczy Domancić. – Jest to skomplikowane jedynie na pierwszy rzut oka. Wystarczy znać „kod”, którym jest wizualizacja chorej osoby oraz transfer kanałem danych – niezależnym od czasu i miejsca, intencji uzdrowienia. Z pomocą bioenergii możemy leczyć choroby, które współczesna medycyna określa jako nieuleczalne. To dar dla całego ludzkiego gatunku, który istnieje od tysięcy lat.

Zdaniem Domancicia ludzie chorują, bo ich dusza cierpi z powodu niemożności spełnienia pragnień. Wiele z naszych najbardziej ukrytych marzeń jest nierealnych do spełnienia i kiedy dusza zdaje sobie z tego sprawę, to ciało zaczyna chorować. Dlatego, aby uniknąć choroby, należy zharmonizować własne pragnienia i dostosować je do granic naszych możliwości. W tym celu Domancić poleca powtarzanie znanej modlitwy: Boże, wyzwól mnie ode mnie samego. Chorwacki uzdrowiciel postrzega ludzi, jako istoty duchowe, które poprzez reinkarnację nieustannie wznoszą się w swoim ewolucyjnym rozwoju. Wydarzenia z poprzednich wcieleń przygotowują nas na kolejne, następujące po sobie egzaminy świadomości, które rozgrywają się w przyszłych inkarnacjach.

– Dla mnie reinkarnacja jest logicznym faktem. Przecież nie jest możliwe, aby każdy człowiek w życiu trwającym przeciętnie 80 lat, był w stanie zgromadzić odpowiednią ilość doświadczeń – będąc czy to kobietą, czy mężczyzną, bogatym czy biednym, zdrowym, chorym, ładnym, brzydkim, szczęśliwym, nieszczęśliwym. To wszystko wymaga wielu wcieleń – przekonuje Domancić. – Kiedy jesteśmy obserwatorami jakiegoś wydarzenia, to zdobywamy doświadczenie relatywne. Natomiast kiedy bierzemy udział w tym wydarzeniu, to nasze doświadczenie staje się absolutne. Zatem, absolutnego doświadczenia wszystkich tych możliwości, jakie stwarza przed nami ziemski los, nie można zawrzeć w jednym, nawet najdłuższym życiu.

Bóg w nas samych

Filozofię wyznawaną przez Chorwata można by zawrzeć w dwóch słowach: skromność i umiar. Stare dusze, które swoim życiem dają przykład innym, są tolerancyjne oraz pełne miłości i akceptacji. Zgodnie z logiką dualistycznego obrazu świata, kiedy w życiu doświadczamy szczęścia, możemy być pewni, że kiedyś, być może nawet w kolejnym wcieleniu, zaznamy podobnej dawki nieszczęścia.

– Kiedy wskazówka wielkiego metronomu zbyt mocno wychyli się w jedną stronę, będzie musiała także odchylić się w stronę przeciwną, ze wszystkimi tego konsekwencjami, czy tego chcemy, czy nie – mówi Domancić. – Dlatego w życiu należy kierować się ku skromności. I nie można jej tylko udawać, gdyż nie da się oszukać Boga, który jest w nas. Przed Bogiem, tak samo jak przed samym sobą, zawsze powinniśmy pozostać uczciwi. Takie postępowanie uchroni nas przed niepotrzebnym cierpieniem i wieloma chorobami.

autorzy: Martyna Fon, Włodzimierz Adam Osiński

Jakie choroby wywołuje stres?
___________________________________________________________

Większość badań na temat związku miedzy zdrowiem a stresem skupia się na korelacji (współwystępowaniu), a nie na zależnościach przyczynowych, dlatego długo nie było jednoznacznych dowodów udokumentowanych dostatecznie racjonalnie (z uwzględnieniem paradygmatów obowiązujących w nauce) na wywoływanie chorób przez stres. Dziś dzięki rozwinięciu procedury i nowych narzędzi do pomiaru fizjologicznych właściwości organizmu dysponujemy dostatecznymi argumentami za taką hipotezą.

Jedne z takich dostatecznie kontrolowanych badań, przeprowadzonych w 1997 r. przez Cohen, Tyrell i Smith na próbie 420 ochotników, posłuży nam za przykład. Ustalono ich subiektywny poziom stresu i następnie wystawiono na działanie wirusów przeziębienia (cold viruses). Okazało się, że stres jest związany z podwyższonym ryzykiem ostrej infekcji dróg oddechowych w sposób proporcjonalny. To znaczy im wyższy poziom subiektywnego odczuwania stresu, tym szybsze i łatwiejsze rozprzestrzenianie się wirusa w ciele ochotnika.

Zatem jednoznacznie stres jest czynnikiem zwiększającym podatność na rozwój choroby, np. przeziębienia czy grypy (wszystkich chorób wirusowych).

Jednoznacznie również stwierdzono, że nawet umiarkowany stres u pacjentów z chorobami serca może powodować niedokrwienie mięśnia sercowego (zmniejszenie dopływu krwi do serca), zakłócenia pracy serca i zmniejszenie jego wydolności. Badania Kamarck i innych (1997 r.) na próbie 900 mężczyzn wydatnie potwierdziły rozwój miażdżycy tętnic (ultrasonografem badano narastanie blaszek miażdżycowych w głównej tętnicy szyjnej) pod wpływem stresu i to na zdrowych osobnikach, a nie na pacjentach i tak zagrożonych chorobą miażdżycową.

Wpływ stresu na rozwój choroby nowotworowej jest jeszcze bardziej widoczny, żeby nie powiedzieć, iż jest to główna przyczyna jej powstawania. Nawet jeśli istnieje pewna dziedziczna genetycznie skłonność do jej powstawania u niektórych osób, to jednak dopiero występowanie stresu aktywuje (dochodzi do promocji zainicjowanego procesu) tę dziedziczną cechę. Uwarunkowanie raka przez styl życia według szacunków National Cancer Institute (Greenwald i Sondik, 1986) jest w okolicach 90% przypadków zachorowań na raka.

Zarówno HIV, jak i rak mają swoją przyczynę w osłabieniu układu odpornościowego. Wrodzony układ odpornościowy w normalnych warunkach radzi sobie w zwalczaniu stale istniejących w naszym organizmie patogenów. Jednakże rozregulowanie tego układu, np. poprzez zwiększenie tolerancji na stres, w wyniku chronicznego stresu powoduje załamanie się tego naturalnego balansu i nie radzenie sobie układu immunologicznego z wirusami lub własnymi patogenami. Zatem przeciwdziałanie chronicznemu stresowi jest działaniem ze wszech miar pożądanym – nawet kiedy nie stwierdzono jeszcze u nas żadnej z wyżej wymienionych chorób.

Mechanizm osłabienia układu odpornościowego

Mechanizm osłabienia układu odporności organizmu (immunologicznego) działa, obrazowo rzecz ujmując, jak mechanizm termoregulatora w podgrzewaczu wody. Normalnie jesteśmy genetycznie uwarunkowani na tolerowanie pewnego zakresu hormonów stresu (adrenaliny, noradrenaliny, a w szczególności kortyzolu, który dominuje przy chronicznym stresie).

Jeżeli jednak dostajemy go za dużo i to w dodatku przez dłuższy okres czasu (stres chroniczny), to organizm (układ immunologiczny) się adaptuje do sytuacji, to jest podwyższa poziom tolerancji na hormony stresu. Pozornie jest to reakcja prawidłowa, gdyż co prawda w ten oto sposób układ immunologiczny tolerując większą ich dawkę nie doprowadza do stałego podwyższenia aktywności organizmu (mechanizm walki lub ucieczki), a co za tym idzie, szybkiego wyczerpania zasobów i opadnięcia z sił witalnych. Jednakże tym samym – podnosząc poziom tolerancji na stres pozwala w szerszym zakresie na niekontrolowane rozmnażanie się wirusów i patogenów w organizmie. Co, oczywiście, wirusy i patogeny natychmiast wykorzystują i stąd mamy zwiększoną podatność na zachorowanie, potocznie mówiąc: „łapiemy wirusa”. Nie jest to oczywiście prawdą, gdyż nie tyle go łapiemy, co raczej nasz układ odpornościowy go dostatecznie wcześnie nie zwalcza i pozwala na jego znaczny rozwój. Tak jak i z własnymi patogenami (genami, które wymknęły się spod kontroli - zmutowały w naszym organizmie) układ immunologiczny przestaje sobie radzić, gdyż zwiększona tolerancja nie zezwala na dostatecznie szybką reakcję wrodzonego układu odpornościowego. Dlatego stres (jego chroniczna, za duża dawka) jest uznawany za podstawową przyczynę większości chorób o podłożu epidemiologicznym i uwarunkowanych genetycznie.

Zatem walka ze stresem, a raczej obniżenie jego stałej dawki jest podstawowym działaniem profilaktycznym, zapobiegającym wielu chorobom. Nawet obniżenie stresu w trakcie choroby, co jest zrozumiałe np. w chorobach onkologicznych, przynosi zbawienne skutki i powinno stanowić podstawę wszelkiego leczenia.

RAK

Prawdopodobnie nawet osoby w rozumieniu klinicznym zdrowe miały wielokrotnie raka, tj. pojawiły się komórki rakowe, jednakże nie doszło do zdiagnozowania nowotworu, gdyż układ immunologiczny szybko je wykrył i zniszczył.

Układ odpornościowy (immunologiczny) zatem odgrywa podstawową rolę w zwalczaniu ciągle powstających nowotworów.

Hipotezę tą potwierdzono w wielu badaniach (np. Antoni, 1987; Greenberg, 1987), obserwując chorych na upośledzenie układu odpornościowego. Nazwano ją „hipotezą nadzoru immunologicznego”. Zakłada ona ścisłe powiązanie dobrostanu psychicznego z odpornością organizmu, co jest powszechnie dostrzegane i uznawane. Jednakże nie zawsze wyciągamy z tego jakiekolwiek wnioski. Wzrost prawdopodobieństwa zachorowania na raka może być następstwem tolerowania przewlekłych stresorów (sytuacji stale stresogennej).

Dopuszczamy do stałego, podwyższonego stresu w imię większych zarobków czy też nieświadomie poddając się sytuacji. Potocznie nazywamy to zjawisko „wyścigiem szczurów”. Wydaje się nam, iż nie ma innego wyjścia i tylko tak można żyć. A przecież każdy przyzna, iż w stresie żyje nam się gorzej i nie wykorzystujemy w pełni swoich możliwości intelektualnych. Przypomina to sławne robotnicze powiedzenie: „taki zapieprz, że nie ma czasu taczki załadować”. To oczywiste, iż nie potrafimy tej sytuacji rozwiązać, gdyż jesteśmy w stresie! Ile złego możemy wyrządzić naszemu organizmowi, widać dopiero w szpitalu na oddziale onkologicznym. ( W części TERAPIA omawiam sposoby wyjścia z „zaklętego koła” niewiedzy i niemożności).

Przewlekłe tolerowanie stresu może doprowadzić do stanu hiperadaptozy (podwyższonej tolerancji na hormony stresu), będącą reakcją adaptacyjną organizmu na chroniczny stres. Stan ten towarzyszy również depresji i starzeniu się, dlatego też wtedy częściej chorujemy. Od dawna uważano, iż depresja często poprzedza chorobę nowotworową (np. Shekelle i in., 1981).

Dziś już nikt nie ma wątpliwości, że hormony wydają polecenia układowi odpornościowemu. Każdy lekarz również przyzna, że mózg kontroluje wydzielanie hormonów, lecz już nie każdy połączy te dwa fakty i uzna, iż to mózg steruje naszą odpornością. Może dlatego, iż dzieje się to pośrednio i raczej nieświadomie. A może dlatego, iż musielibyśmy przyznać, że proces choroby i zdrowienia zaczyna się w mózgu. Musielibyśmy też zaakceptować fakt, iż choroba jest tylko skutkiem pewnych zachowań i postaw (myśli, działań, ale i samopoczucia).

Musielibyśmy również zaakceptować, że sami kształtujemy swoje życie (w znacznej jego części) i wziąć za nie odpowiedzialność. Myślę, iż tu jest właśnie sedno problemu - odpowiedzialność za własne życie, postawę i myśli! O wiele łatwiej jest zrzucić to na barki Boga, losu, przypadku czy innych czynników (państwo, rząd, pracodawca, współmałżonek itd.).

Zmiany tolerancji na stres (podwyższenie tolerowanej ilości stresu) mają zazwyczaj związek z biernym stylem radzenia sobie z trudnościami i depresją.Być może zachowania, nastrój i stan zdrowia fizycznego to różne wymiary tego samego zjawiska. Zatem zmiana zachowania i stylu radzenia sobie z problemami byłaby podstawą do zmian w układzie hormonalnym i co za tym idzie, zmianie w układzie odpornościowym naszego organizmu! Takie rozumowanie prowadzi do konstruktywnych wniosków: nauki zmiany w stylu radzenia sobie z problemami, czyli terapii psychologicznej.

Jak to fizjologicznie działa, opisuję w dziale PSYCHONEUROIMMUNOLOGIA.

Dalsze informacje o chorobie nowotworowej:
•http://www.poradnia.pl/podstrony/nowotwory/rak.html
•http://www.nowotwory.choroby.biz
•http://www.nowotwor.zdrowe.com.pl

MIAŻDZYCA TĘTNIC, NADCIŚNIENIE, ZAWAŁ, UDAR MÓZGU

Wszystkie te choroby związane z funkcjonowaniem układu krwionośnego są niezwykle podatne na współwystępowanie ze stresem i w większości to właśnie STRES je wydatnie warunkuje (prawdopodobnie jest ich przyczyną).

Aby wyjaśnić współwystępowanie stresu i chorób układu krążenia (lub nawet ich współprzyczynowości), muszę się odwołać do podstawowej wiedzy medycznej, bo jakże inaczej poważnie traktować twierdzenie, że myśli (mózg) wywołują reakcje somatyczne (fizjologiczne w ciele pacjenta).

Poza Ośrodkowym Układem Nerwowym (OUN), do którego zaliczamy mózg i rdzeń kręgowy i Obwodowym Układem Nerwowym, składającym się z układów czuciowych i ruchowych w naszych członkach, występuje też jako część Obwodowego Układu Ner. Autonomiczny Układ Nerwowy (AUN), który zawiaduje wszystkimi naszymi organami i gruczołami. Nazywany jest autonomiczny, czyli niezależny, gdyż przyjęło się nauczać, iż jest niezależny od woli pacjenta. W istocie jest niezależny bezpośrednio, tj. nie potrafimy zazwyczaj zatrzymać bicia serca siłą woli, jednak pośrednio – myśląc o atrakcyjnej kobiecie lub mężczyźnie, zależnie od płci i orientacji, zapewne wydatnie wzmożemy bicie serca. Zatem ta autonomiczność (czytaj – niezależność) jest tylko do pewnego stopnia.

Sam Autonomiczny Układ Nerwowy (AUN) dzieli się na dwa przeciwstawne układy: współczulny i przywspółczulny (dawniej: sympatyczny i parasympatyczny).

Przeciwstawne, gdyż działają na wszystkie nasze organy w diametralnie przeciwny sposób.

Jak współczulny układ nerwowy pobudza pracę serca, rozszerza źrenice i drogi oddechowe, aktywuje gruczoły potowe, tak przywspółczulny działa dokładnie odwrotnie, a dokładnie znosi to pobudzenie. Jednakże współczulny układ nerwowy zwęża naczynia krwionośne w skórze i organach trawiennych, co powoduje wzrost ciśnienia krwi i wzrasta jej krzepliwość, to przywspółczulny działając odwrotnie rozszerza naczynia krwionośne i zmniejsza krzepliwość krwi, tym samym obniża ciśnienie krwi. Wszystko to odbywa się za pomocą aktywacji gruczołów dokrewnych i hormonów przenoszonych przez układ krwionośny.

Widać teraz jak na dłoni, iż reakcje wywołane stresem, zamienione w hormony stresu (adrenalinę i kortyzol) uruchamiają układ współczulny, czyli powodują nadciśnienie, palpitacje serca i zwiększoną krzepliwość krwi, odkładającą się na tętnicach i żyłach. Stąd już niedaleka droga do zawałów i udarów mózgu, gdyż chroniczny stres wywołuje stałe działanie układu współczulnego. Coś, co było przez miliony lat reakcją adaptacyjną, przygotowującą nas do walki lub ucieczki, teraz stało się anachroniczną reakcją, nieadaptacyjne (atawizm) i powodem takich schorzeń jak miażdżyca, nadciśnienie, udary i zawały serca.

autor: Zbigniew Karapuda


Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego